drewno 2

drewno 2
Showing posts with label dziwny jest ten swiat. Show all posts
Showing posts with label dziwny jest ten swiat. Show all posts

Thursday, February 16, 2017

another interview

czyli romowa kwalifikacyjna
kolejna
miał być Skype
nie zadziałał
było więc przez telefon
powycąigałam stare notatki
niecierpię tego
nie rozumiem czemu zawsze musi być tak drętwo
i po co ja w ogóle to robię, skoro odpowiedzią zawsze jest: nie




Wednesday, November 30, 2016

brak światła

mnie dobija
w tym okresie roku czuję się fatalnie
4, 5 wieczorem następuje ciemność
rano zmarzlina i znowu ciemność
wszystko jest jakieś szare i twarde
jedyne, co ostanio robię to porządkuje rzeczy wokół
to chyba jakś mania...

zdjęcie niech będzie tęsknotą za światłem, ciepłem... latem ... beztroską...


Saturday, January 24, 2015

Friday, November 14, 2014

in the wind and light

the last moments of warm weather, now when the cold and the white of the snow seem to dominate the surroundings I kind of feel that moment of flying the kite and the scarf... V and M very close and M sleeping in the car...
I wouldn't call today a good day, more of the disappointing sort... hmm some people are not who I think they were, in fact one person... I hope the truth will win one day...
Sorry for this sentimentalism... got an email today with positive thoughts... yes G. we should be strong and stand up proudly for what we do and what we believe in...







Saturday, November 1, 2014

Wednesday, August 1, 2012

maltretowane dzieci

od kilku dni jestem w takim stanie psychicznym
ze nie moge pisac, wstawiac zdjec, robic nic trywialnego
w sobote widzilam dzieciaka w aucie z podbitym okiem
zmasakrowanym okiem
to byla sekunda, alke uderzylo mnie to jak cios w samo serce
rodzice? wygladali strasznie, auto wygladalo podle brudne
to dziecko bylo pewnie maltretowane
amerykanskie miasteczko, parking przy markecie
kiedykolwiek tam jedziemy widze mniej lub bardziej straszne
sytuacje rodzinne, ludzi z marginesu
tym razem jednak to bylo za duzo
najgorsze jest to, ze nic nie zrobilam
moglam zadzwonic na policje, po tablicy rejestracyjnej doszliby kto to
pewnie tak
ale ja odeszlam, odjechalam i od kilku dni nie moge spac ani normalnie funkcjonowac
czytam o maltretowanych dzieciach, przypalanych papierosami, bitych, gwalconych
umierajacych w szpitalach... i to wszystko robia ich wlasni rodzice,albo przyzwalaj na to swoim chorym partnerom
.......................................................................................................................
w takich sytuacjach podpisuje sie obiema rekami pod aborcja
zabij to dziecko zanim sie jeszcze narodzi
tylko, ze tutaj aborcja jest dozwolona ,o co wiec chodzi???
o, to ze nie ma sie mozgu, albo ze jak bylo sie dzieckiem to tez bylo sie lanym i teraz to samo sie robi
nie wspomne juz o oddaniu dziecka do adopcji, bo to napewno dla tego typu osobnikow jest za bardzo skomplikowane
a moze po prostu zasilki powinni takim odebrac, wtedy zamniast za narkotyki, alkohol i przemoc wzieliby sie do roboty...
.......................................................................................................................

przepraszam za ten wpis,
to sa po prostu moje wyrzuty sumienia...

Tuesday, May 15, 2012

lot nad kukulczym gniazdem

no prawie
a, swoja droga genialny tytul
czas oczekiwania sie skonczyl
T. M. znowu nas odrzucilo
no coz
chyba pogodzilismy sie juz z tym, ze zawsze mamy pod gorke :)
ewentualnie mozna sobie powiedziec
pewnie tak mialo byc ........albo..........
nie ma tego zlego, co by na dobre nie wszylo
tak mozna tlumaczyc sobie wszystko i isc po prostu dalej
mozna by to tez nazwac racjonalizaja stanu rzeczy...
ha
jaskolki szaleja, buduja gniazda pod dachem naszego domu
gonia sie jak opetane pomiedzy drutami elektrycznymi
wiosenne zycie rozkwita wokol...




Thursday, March 1, 2012

wZdYcHaM

RoK PrZeStEpCzY czyli wczoraj 2/29
pomyslec, ze czasami tego dnia nie ma w naszym dorocznym rozkladzie jazdy

dzis 1-szy marca, niewiele to zmienia w naszym bialym krajobrazie

nasza Ini chora
zal mi tego malego stworzonka

V. nadal w lozku

meczy mnie malomiasteczkowosc i jakas cicha bezradnosc tego miejsca

dom obok nas sprzedany
ciekawe, kto w nim zamieszka???

zrobilismy z V. karmniki szyszki:
goszcza u nas: sojki, czyzyki, sikorki i ostatnio piekny dzieciol
szkoda tylko, ze kazdy moj ruch ploszy je na tyle, ze nawet siegnac po aparat nie mam szans...

Friday, February 24, 2012

opoznienie czasowe

to, co bylo 20 lat temu
wydaje mi sie jak na wyciagniecie dloni
jak wczoraj

tak, wiem, to nazywa sie starzeniem sie (sie, sie hehehe)

to byly pewnego rodzaju sidla
choc wspominam ten czas raczej pozytywnie
to chyba dobrze, ze skonczyl sie w tym momencie, w ktorym sie skonczyl

maybe one day we'll come across each other again...

Saturday, February 18, 2012

przesluchanie

sprawdziany z zycia, zyciorysy, reasumowanie,bleee, blee, bleee
i co niby to 10-minotowe spotkanie mowi ci o danym czlowieku
???????????????????????????????????????????????????????
nic, kompletnie nic
ale wybierasz
ten tak, ta nie

a, z reszta kogo to w ogole obchodzi
wazne, by wiedziec kim sie jest, czyz nie? :)
i spojrzec na to wszystko z wielkim, wielkim dystansem i szatanskim usmieszkiem...




Tuesday, January 17, 2012

...


niestety nic innego mi dzis nie przychodzi do glowy...
przykre to wszystko, bardzo przykre, no coz, tak bywa...


"Kochajcie dzieci swoje - wy jesteście im ostoją
Kochajcie dzieci swoje - niech się was nie boją
Kochajcie dzieci swoje - bo nad nimi macie władzę
Kochajcie dzieci swoje - ja z sympatii radzę
Kochajcie dzieci swoje - jesteście dla nich wzorem 
Kochajcie dzieci swoje - pierwszych marzeń autorem
Kochajcie dzieci swoje - bowiem miłości waszej
Nie jest w stanie zastąpić nawet najlepsza z maszyn

Ojciec Stalina krótko go trzymał
napierdalał bez końca, karma boląca
Ojciec Stalina wykonał olbrzyma
kata milionów, upiora domów

Kochajcie dzieci swoje - niechaj ufne żyją
Kochajcie dzieci swoje - bo wy także ich nadzieją
Kochajcie dzieci swoje - bo jesteście silniejsi
Kochajcie dzieci swoje - bo jesteście mądrzejsi
Kochajcie dzieci swoje - całym światem ich jesteście
Kochajcie dzieci swoje - na ramionach je nieście
Kochajcie dzieci swoje - bo mając miłość w domu
Nie pójdą jej szukać na ulice po kryjomu

Ojciec Hitlera ciągle go napierdzielał
Pasem go ćwiczył, a mały razy liczył
Ojciec Hitlera stworzył fuhrera
Co skończył na grobie idei chorej swojej

Każdy człowiek ma potrzebę kochania
A dziecko człowiekiem po dwakroć!
Boleć potrafi grzech zaniechania
To wszystko jest łatwo tak pojąć

Kochajcie dzieci swoje - to się potem opłaca
Kochajcie dzieci swoje - miłość pomnożona wraca
Kochajcie dzieci swoje - wy tworzycie im wspomnienia
Kochajcie dzieci swoje - uczuć wypełnienia
Kochajcie dzieci swoje - to odpowiedzialna praca
Kochajcie dzieci swoje - ale potem się opłaca
Kochajcie dzieci swoje - to nie jest wszystko jedno
Czy na wasz widok śmieją się czy bledną

Tata i Mama do życia brama
opoka pierwsza najważniejsza
Tata i Mama do życia brama ... "

autor: Kazik





Saturday, December 31, 2011

Koniec i poczatek

roku oczywiscie...
im wiecej lat mi przybywa tym bardziej splywaja po mnie rzeczy typu - Sylwester
12 miesiecy mija jak ot... pstrykniecie
przyszli sasiedzi, bylo nawet milo...




Wednesday, November 16, 2011

Wszy

U V. w klasie sa wszy, dzis dostalam notke na pismie ze szkoly.
21 wiek, doba internetu, plaskich telewizorow, komorek i nie wiadomo czego tam jeszcze a brak....
MYDLA I WODY
brud, alkoholizm, niezadbane dzieci, niestety to jest wszedzie, moze maly ulamek ale zawsze sie znajdzie...
rece mi opadaja
codziennie mamy sobie w domu glowy wszyscy sprawdzac ehhh, co za dzien

na dodoatek rano bylo-10, ziab, jak sie  patrzy, a teraz sypnelo sniegiem i zawialo, na drogach samochody maja problemy z wjazdem pod nasze okliczne gorki...



Wednesday, October 26, 2011

Pani L.

ciepla i mila :)
Kiedys jak bylam mala dziewczynka uzadlila mnie osa, weszlam do Mamy do kiosku, a Ona zareagowala pierwsza, wcisnela mi smoczek z wystawy do ust i momentalnie przestalam plakac...

a znowu kiedy indziej jadlam tam po raz pierwszy tunczyka i staralam sie tak bardzo cienko obrac zielony ogorek do obiadu...

pamietam jej matke, ktora wziela do siebie

jej oschlego i okrutnego meza

jej piekne corki, z ktorych teraz jedna podobno jest nieszczesliwa...

dzisiaj w myslach odwiedzilam ich dom, byl dosyc modernistycznie zaprojektowany, dzis to odkrylam

dzis kiedy Ona odeszla



Wednesday, October 19, 2011

zdziwienie, to malo powiedziane...

czymze byl dzien wczorajszy w porownaniu do dzisiejszego...
zycie potrafi zaskakiwac i nie byc latwe
a przede wszystkim przewidywalne

Oh, A., nie wiem, co powiedziec i czy w ogole, albo pozostac przy milczeniu

nawet nie wiem czego mam Ci zyczyc w poniedzialek...

Tuesday, October 18, 2011

Fragmenty kuchenne

i dwa przypomnienia, ze czas ucieka...
najpierw zrobily to letnie buty, ktore wyciagnelam z szafy, bo jesienne juz sie nie miescily...
przetarlam i znowu do pudla na zime trzeba odlozyc...
jestem na takim etapie zycia, ze rok to bardzo krotki czas...
potem zabralam sie za "fragmenty naszej kuchni" i przypomnialo mi sie, ze "fragmenty rzeczywistosci" nosil tytul mojego dyplomu z grafiki i jeszcze tylko chwila - pomyslalam - a 10 lat minie od obrony :)













Wednesday, September 28, 2011

9/11 c.d.


Z jutra, czyli jednego dnia, zrobilo sie dwa tygodnie, no coz, bywa…
Wracajac do watku 9/11, to jak wielu ludzi pamietam dokladnie ten dzien…
Byla to moja pierwsza wizyta w Stanach, w NYC dokladnie.
Studencki wyjazd, wakacje, lato, 3 miesiace pelne roznych nowych doswiadczen;
Tego wtorku bylam na Long Island, jakies 30 mil od Manhattanu, bylo rano 8, 9…
Rozdzwonily sie telefony, bylas na wiezowcach, ktos zapytal, tak, odpowiedzialam, jakies dwa tygodnie temu, to dobrze, bo wlasnie plona,
Dziwne pomyslalam…
Telewizor nadawal wiadomosci na zywo, co jakis czas, przewijalo sie slowo “wojna”, co powodowalo dziwne uczucie, ze juz nigdy sie stad (stamtad) nie wydostane…
Runela jedna wieza, potem druga, wszystko pokrylo sie kurzem…
Taka odleglosc, a czuc bylo swad spalenizny, ktora niosl oceanem wiatr …
W sobote pojechalam na Manhattan, utknelam gdzies na wyskosci Chambers Street, dalej juz tylko tasmy zagradzajace dostep, pelno policji, dym wydobywajace sie ze zgliszczy…
Uliczni sprzedawcy z malymi flagami USA pojawili sie jak grzyby po deszczu.
Potem pojechalam na Union Square, jeden z moich ulubionych placow w NYC, urzadzono tam cos w rodzaju “pomnika” zaginionych, zagubionych, wszedzie kwiaty, znicze, pelno zdjec z opisami, “Sue, nasza kochana mama, mamy nadzieje, ze zyjesz i sie odnajdziesz”, “nasz syn, pracowal w biurze na 20 pietrze”…
Mnostwo ludzi, siedza pija Coke, gdaja, jezdza na deskorolkach, jakby nic sie nie stalo, nikt nie placze, moze to po prostu turysci, a ci, ktorych to dotknelo siedza z nadzieja w domach, albo placza ze zgryzoty, takie byly moje mysli…
Wrocilam do subway’a i pojechalam do domu, w wagonie jechali ludzie z jednorazowymi maseczkami na szyi, wracali stamtad, ze strefy smierci, z grzebania w gruzach i ludzkich cialach, jedna taka kobieta siedziala naprzeciwko mnie, miala nijaka mine, jakby obojetna…
Zginelo ponad 2000 ludzi…


Budynki te, natomiast, byly swietna przestrzenia architektoniczna, dwa super potezne bloki gorujace nad Manhattanem, waskie przestrzenie jak dochodzilo sie tam od strony Church Street, a potem otwieral sie duzy plac z zlota kula-fontanna, ktora zmasakrowana jest na zdjeciu z wspisu ponizej.
Pojechalaismy tam zaraz jak wyladowalam w NYC, potem sama bylam tam kilka razy, wieczorami grywaly tam jakies kapele na rozstawionej scenie.
Pamietam, jak lezalam na betonowej lazwie kolo fontanny, sluchalam muzyki i gapilam sie w gore, tak bardzo w gore, ze trudo bylo objac “blizniaki” wzrokiem, wokol nich zawsze jakis samolot, bo w NYC jest tak, ze kiedy sie w gore nie spojrzy to z 10 samolotow mozna naliczyc, nawet zastanawialam sie jak one to robia, ze nie zahacza o te wieze, o czerwono-swiatelkowa iglice wystajaca nad samym budynkiem…

W samych wiezowcach i na szycie jednego bylam w sierpniu jakies dwa tygodnie przed atakiem, piekne marmurowe wnetrze, ruchome schody, jakies zaczepne spojrzenie czarnego kolesia, u samej gory knajpa, wibrujace kino oblatujace Manhattan z gory, upal, skwar, slonce, japonscy turysci, gromadka polskich dziewuch robiaca sobie zdjecie na balustradzie, ot kolejna atrakcja turystyczna.
Stalam blisko sciany-szyby i jakos mdlo mi sie robilo z wysokosci, to bylo szklo i cos jakby beton (moze azbest) w kasztalcie nowoczesnych lukow gotyckich…

Potem zostala kupe gruzu, a jeszcze potem potezna wyrwa otoczona drutem…

Po kilku dniach lotniska zostaly otware, wylecialam, w sluchawkach samolotu Eva Cassidy i Sting spiewali “Fields of gold” wrocilam do Polski…
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...